7.02.2022

Sztuka ma władzę

ARIEND

mężczyzna — 22 lata — 13 lipca 1259 — rjuske

art by keiem

MELDUNEK

Miejsce zamieszkania: Wędruje między wsiami, miastami, regionami, nawet krajami. Przesiaduje na wozach handlarzy i innych podróżnych w zamian za umilanie czasu muzyką oraz opowiastkami. Noce spędza w tawernach lub izbie gościnnych mieszkańców danej wioski.
Zawód: Bard – śpiewa i gra na swej ukochanej mandolinie; choć lubi wiersz, nierzadko po prostu opowiada historie prozą. Zależy to od kaprysu, czasem widowni. Tak między nami, też może sprzedać parę ciekawych informacji czy nowinek. Chodzi się po świecie to się wie to i owo.
Grupa społeczna: Bardów się nie pyta o grupę społeczną, puścił oczko z zawadiackim uśmiechem na twarzy.


MAGIA

Patron: Wynn
Umiejętności magiczne: Niewielkie iluzje raczej nie sprawiają mu problemu. Może na życzenie przyozdobić swój występ paroma efektami specjalnymi (na przykład sypiące się płatki, mały skrawek nocnego nieba, akompaniujące mandolinie dźwięki innych instrumentów), w teatralny sposób zniknąć ze sceny lub też prostym wabikiem odwrócić uwagę, gdy trzeba się szybko zbierać. Iluzje po kontakcie fizycznym znikają lub przenikają, zależnie od użytej do ich stworzenia energii. Za to wyglądają realistycznie i bez próby dotyku trudno odróżnić je od rzeczywistości. Bard potrafi również zmienić kolor danego obiektu, lecz to bardzo niestabilny efekt.


CHARAKTERYSTYKA

Charakterystyka: Wielki zdobiony kapelusz, barwna pół-peleryna z misternymi wzorami, mandolina na plecach – to on, bard Ariend! Mimo mocno przeciętnego wzrostu, który symbolizują te sto siedemdziesiąt trzy centymetry (bez nakrycia głowy i butów), kolorowy, charakterystyczny wręcz strój sprawia, że inni mogą go rozpoznać nawet z daleka. I w to właśnie celował Ariend, swoją drogą. Nawet jego specjalnie przygotowana do podróży po Rietvie, podszyta futrem opończa niemalże lśni kolorami i wzorami. To ten typ, który samą swoją aparycją wręcz prosi o uwagę.
Koło niecodziennego ubioru mamy niecodzienną fryzurę. Ciemnobrązowe włosy są niezbyt równo przycięte, jakby bard któregoś dnia sam chwycił za nożyczki i uznał, że pora na zmianę. Ponadto tylna część jest związana lazurową wstążką w mocno niesymetryczny, przechodzący na lewą stronę kucyk. Ariend nigdy nie odpowiedział na pytanie czy umie zrobić normalnego kucyka, ale za to chwalił się parę razy, że potrafi zaplatać warkocze.
Trzymana dwoma paskami przy udzie mała torba zawiera drobne, acz przydatne rzeczy. Pieniądze, zapasowe struny, coś tam jeszcze się znajdzie. A tuż za nią, jeszcze bliżej nogi, kryje się pochwa z krótkim sztyletem. No co? Trzeba się w razie czego obronić! Ktoś sobie pomyśli, że taki bard to idealny cel napadu albo jakiemuś pijanemu wieśniakowi nie spodoba się utwór... Ariend się nie da, nie dla zabicia czasu uczył się operowania sztyletem.
Oto ja, wielki i wspaniały bard Ariend, utalentowane muzyki dziecię! Słuchajcie mej muzyki, słuchajcie, bo drugiego takiego jak ja nie znajdziecie!
Równie kolorowa co wygląd jest jego osobowość. Ariend to przede wszystkim wesoły młody mężczyzna, żyjący dla swojej muzyki i widowni. Nie grzeszy manierami, jest szarmancki: kilkoma melodyjnymi zwrotami i czarującym uśmiechem przyspieszy bicie serca znacznej większości kobiet, nawet mężatek. Wie, jakie słowa dobrać, by wkupić się w łaski niemal każdego. Dzieci również z reguły go uwielbiają. Ariend wie, co robić, by opanować nawet dzieciaki z nieskończonym zasobem energii.
Wydawać by się mogło, że w swoje opowieści oraz muzykę przelewa wszystkie emocje, lecz gdy człowiek pozna go osobiście, może się zaskoczyć tym, jaki otwarty, acz tajemniczy jest ten bard. Potrafi sprawić, że sami zaczniemy wylewać w jego rękaw wszystkie żale i bóle, mamy wrażenie, że on też to robi, ale ostatecznie zdajemy sobie sprawę, że wiemy o nim znacznie mniej niż przypuszczaliśmy. Jak on to robi? Tego nie wie nikt. Przynajmniej niezły z niego słuchacz i umie pocieszać. Dobrą gadką wpływa na emocje, opinie, a także poglądy jak dobrze pójdzie. W dodatku jest spostrzegawczy i choć na takiego nie wygląda, wyłapuje wszystko, co mówią wokół niego inni, samemu pod tym względem nie ściągając uwagi. I nawet jeśli ktoś zauważy, że Ariend ma jakiś ukryty motyw, trudno będzie go całkiem rozpracować. Po prostu ten uśmiech jest taki mylący!
Spokojny, opanowany... chyba że skrytykujemy mocno jego umiejętności muzyczne, aparycję lub wspomnimy o pewnym muzyku, którego imienia lepiej nie wypowiadać. Dziwaczna jest też sprawa z jego odwagą. Jak durny wystraszy się zajścia go od tyłu przez znajomą osobę, a tego samego dnia obroni się przed zgrają wstawionych chuliganów.
Nie stroni od przygód, choć nie lubi się ubrudzić. Niby czarujący dżentelmen rzucający słodkimi słówkami, a zadowolony singiel. Kocha muzykę, ale zawsze robi się pochmurny, gdy ktoś wspomni o operze. Z chęcią zabawia graniem każdego bogacza, lecz nie przepada za nimi. Nie jest miłośnikiem życia we wsi ani tym bardziej jej mieszkańców, aczkolwiek musi się znaleźć na każdej wiejskiej biesiadzie, o jakiej usłyszy. Dziwny trochę z niego typ, tyle swego rodzaju sprzeczności. Jedno jednak jest pewne – jak się zrobi w pełni poważny to nie ma o czym żartować.
Umiejętności: Oczywistym wręcz jest to, że Ariend wybornie gra na mandolinie: nie tylko szybko uczy się nowych utworów, ale też tworzy własne, ba, przede wszystkim tworzy własne! Inne instrumenty, jakie nie są mu obce to lira i fortepian, który miał okazję maltretować w rodzinnym domu. Z graniem współpracuje talent do śpiewania; w końcu co to za bard, który śpiewać nie umie? Wysokie tony, niskie, delikatne, mocne – żadne nie są mu straszne. Nie można też zapomnieć o innej ważnej umiejętności w jego fachu: opowiadaniu. Nawet najzwyklejsze wydarzenie przemieni w zapierającą dech w piersiach historię. Co prawda, doda coś od siebie to tu, to tam, ale liczy się ogólne wrażenie! Czy wspominałam też, że umie tańczyć? Tak, w Katerze Wschodnim miał okazję nauczyć się różnych kroków.
Nikt by nie podejrzewał, zwłaszcza pijani mieszczanie, lecz ten bard obeznany jest nie tylko w sztuce muzycznej, ale też tej walki. Dobra, może to lekka przesada, z Arienda zdecydowanie lepszy muzyk jak rycerz, ale po latach podróży nauczył się zgrabnych ruchów przydatnych w ucieczce i unikaniu ataków, a także tych bardziej ofensywnych. Umie podarować komuś kopniaka oraz zrobić pożytek ze schowanego przy udzie małego sztyletu. Wyznaje jednak zasadę, że bezpośrednie starcie z przeciwnikiem tylko, gdy to konieczne. Zwłaszcza, kiedy przed nim stoi ktoś większy i/lub silniejszy. Wtedy zbyt dużo ryzykuje. Woli swymi kocimi ruchami oraz iluzjami w spektakularny sposób opuścić pole potencjalnej bitwy.

Pozostałe:
■ Jego stan majątkowy obecnie jest nieznany; jeśli każemy mu zapłacić za cokolwiek, zawsze użyje karty czy muzyka wystarczy?. Nierzadko to działa, najczęściej w tawernach i na targowisku.
■ Swoją ukochaną mandolinę czasami błędnie określa lutnią. Pozostało mu to z dzieciństwa, kiedy myślał, że oba te instrumenty to jeden, ale w dwóch różnych wersjach. Jeśli zaliczy wtopę przy kimś, tłumaczy się, że nazwał ją Lutnia, bo... bo tak.
■ Jeżeli zauważy bezpańskiego kota lub psa, zawsze go dokarmi.
■ Stara się nie przesadzać z alkoholem (bardowi nie przystoi), ale zdarzają się sytuacje, kiedy z pewnych przyczyn nieźle się upije. Wtedy zanudza wręcz rozmówcę głupimi historiami, okazjonalnie powie coś związanego ze swoją przeszłością.
■ Nie lubi opery.
Przyjmuję zapłatę tylko pieniężną! Chyba, że masz dla mnie ofiarę w postaci dobrego jedzenia. O, albo takie ciasto... ach, ciasta! Zawsze będą miały miejsce w mym sercu! Ariend wielbi ciasta. I to dosyć rozległe pojęcie, choć te z dużą ilością owoców raczej wygrywają.
■ Całkiem dobrze pływa jak na osobę, która większą przygodę z wodą dotychczas miała tylko raz. Ach, nadal pamiętam ten dzień, kiedy kapitan pewnego statku wyrzucił mnie za burtę... Jaka szkoda, że jego biznes podupadł!


PRZESZŁOŚĆ I RELACJE

Relacje: Można by w sumie coś napisać o jego rodzinie, ale zapytany o to Ariend najczęściej zmienia temat. Mówi, że nie ma co wspominać o niej. Nawet nie podaje swojego nazwiska, a jedynie imię. Dzięki temu jest znany jako bard Ariend, utalentowany muzyk, niezwykły baśniarz, zamiast Ariend Feileakan, trzecie dziecko... Hm... Najlepiej zacząć od tego, że technicznie nie powinien mieć tego nazwiska...
Ale wspomnienie o paru poznanych przed wyprowadzką lub podczas podróży osobach to już żaden problem!
Lurian Glash – dobry przyjaciel, ostoja komfortu i wsparcie mentalne z dziecięcych lat. Obecnie coś tam studiuje, Ariend nie pamięta, co. Ach, Lurian... Ten to wie, jak pokrzepić człowieka! Trzeba będzie go odwiedzić. Ciekawe czy o mnie jeszcze nie zapomniał!
Ed Heren – niby znajomy, niby wróg, niby rywal, Ariend w sumie już nie wie. Ciężko powiedzieć, że jest rywalem, kiedy to ja jestem o wiele lepszym muzykiem od niego! Po prostu mam większy talent! I ile można śpiewać o miłości do kształtu kobiety czy co to tam on sobie wymyślił!
Deriush Gnieve – według Arienda najlepszy lutnik jakiego zna. To on właśnie wykonał jego mandolinę. Naprawdę doceniam to, co dla mnie zrobił! Stary instrument zupełnie jak nowy!
Kavra Igueli – znana katerska nauczycielka tańca. Wspaniała kobieta, dzięki niej podróż Arienda po Katerze Wschodnim była naprawdę udana. Każdemu polecam jej lekcje!
Przeszłość: Po zachowaniu i manierach można bez większego zawahania stwierdzić, że Ariend jest z porządnej rodziny. Zresztą, skąd on miałby wziąć pieniądze na tak drogo wyglądający ubiór? Każdy potrafi założyć, że wychował się w raczej bogatym domu, nie wydaje się być jednak rozpieszczonym paniczem, więc możliwe, że ma rodzeństwo lub rodzice nie spełniali każdej jego zachcianki. Gdy tylko ukończył szkołę, nawet nie myśląc o studiach, wyruszył w podróż, oficjalnie zostając bardem. Plany to poznać przeróżne miejsca, wielu ludzi, liznąć kulturę każdego państwa i, wiadomo, rozsławić swoją muzykę. Tak swoją drogą, obecnie może się pochwalić niemałym gronem wielbicieli. Już prawie przyzwyczaił się do tego, że czasami ktoś go rozpozna na ulicy. Dodatkowa część historii w opowiadaniu Trzecie dziecko.
Pochodzenie: Stolica Roosen, choć ma katerskie korzenie.


ODAUTORSKO

Odautorsko: Opowiadania piszę średniej długości, choć w rzeczywistości mogę się dostosować do drugiej strony. 500 słów? Okej. 1000? Nie ma większego problemu. Lubię akcję, więc mogę nawet odruchowo gdzieś ją wpleść, z kolei nie nadaję się do niczego ściśle romantycznego, chyba że miłość do muzyki liczymy. Pozwalam na sterowanie moją postacią w opowiadaniach, dopóki trzymamy się jego formularza i dopóki nie chodzi o ważne decyzje czy też poważne okaleczanie. Chciałabym z nim brać udział w eskapadach i innych wydarzeniach fabularnych. Ach, i oczywiście, że można go wpleść jako postać poboczną do swojego opowiadania! W końcu to bard, on jest wszędzie!
Kontakt: Keiem#5665


STATYSTYKI

siła
szybkość
zwinność
kondycja
mądrość
charyzma
siła magiczna
kontrola nad magią
4
5
6
7
5
5
4
4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz