va bene
zenit
- człowiek - 32 lata - właściciel antykwariatu -
Gdyby magia miała zapach, z pewnością dusiłby się nim każdy, kto zawitał w graciarni na skrzyżowaniu ulic Słonecznej i Deszczowej w Astenhorp. Dobytek określany mianem przeklętego (między innymi ze względu na śmierć poprzedniego właściciela) stoi pod dumnym, może tylko trochę wybrakowanym szyldem “A ty wariat”, a aktualny właściciel antykwariatu zapiera się rękami i nogami, że tak miało być. Pomieszczenie przypominające bardziej wyrwaną z fantastycznych opowieści norę zapalonego fanatyka staroci, rzekomych insygniów i powiązanych bezpośrednio z astrologią głupot, aniżeli normalny sklep z antykami, wita każdego potencjalnego klienta brzękiem kilku zawieszonych nad futryną dzwoneczków i kryształów.
Antykwariat „A ty wariat” nie cuchnie zgnilizną, kurzem, czy starymi książkami. Unosi się zapachem delikatnego kadzidełka, które nieustannie od prawie trzech lat tli się na eleganckiej, ceramicznej podstawce ustawionej na antycznym globusie. Granatowe ściany nie są już widoczne, tam, gdzie nie zasłaniają ich półki, z których książki powoli zaczynają się wysypywać, są przepełnione wycinkami gazet, horoskopów, drobnymi ilustracjami przedstawiającymi świątynie z Touves i krainy niespotykane w Rietvie, a nawet i Enrynie. Jedna, wyklejona pożółkłym papierem ściana zapełniona jest setkami malutkich, dość infantylnych rysunków, cytatów, rozmów. Zbyt podekscytowana subiektka, która pojawia się znikąd i nie może mieć więcej, niż dwadzieścia pięć lat od razu od razu informuje każdego gościa, że śmiało może zostawić po sobie ślad, bo on tak bardzo kocha widzieć, że to miejsce jednak żyje i wskazuje na trochę dziwny, zdeformowany kubek bez ucha, w którym znaleźć można węgielki.
Sufit antykwariatu mieni się tysiącami barw, gdy wpadające przez wykusz na drugim piętrze światło, rozbija się o pięć kryształowych żyrandoli. Było ich siedem, dwa już znalazły nowego właściciela. Obok nich wiszą drewniane ptaki, stare zabawki podwieszane nad kołyską dzieci, sprzęt do wspinaczki górskiej i sieci rybackie.
Graciarnia wypełniona jest po brzegi, a ten trochę absurdalny melanż tematyczny tworzy z niej najbardziej nieprzewidywalną, a jednak niewyobrażalnie spójną całość. Potknięcie się o walający się po podłodze sprzęt do łamania grubego lodu i upadnięcie na półkę, na której znajdują się młynki i zaparzarki do kawy, przekładane taliami kart do tarota czy naładowanymi energią kryształami zdaje się nagle najbardziej naturalną z czynności, do której przygotowywałeś się latami.
Ku uciesze właściciela, nowy towar pojawia się tak szybko, jak znika, a dotychczas zapomniany lokal na rogu dwóch cichych ulic, przeżywa swój mały renesans, zawdzięczany przez stada młodych dziewczyn, które zakochały się w “A ty wariacie” i jego skromnym właścicielu.
To miejsce tętni miłością.
Antykwariat „A ty wariat” nie cuchnie zgnilizną, kurzem, czy starymi książkami. Unosi się zapachem delikatnego kadzidełka, które nieustannie od prawie trzech lat tli się na eleganckiej, ceramicznej podstawce ustawionej na antycznym globusie. Granatowe ściany nie są już widoczne, tam, gdzie nie zasłaniają ich półki, z których książki powoli zaczynają się wysypywać, są przepełnione wycinkami gazet, horoskopów, drobnymi ilustracjami przedstawiającymi świątynie z Touves i krainy niespotykane w Rietvie, a nawet i Enrynie. Jedna, wyklejona pożółkłym papierem ściana zapełniona jest setkami malutkich, dość infantylnych rysunków, cytatów, rozmów. Zbyt podekscytowana subiektka, która pojawia się znikąd i nie może mieć więcej, niż dwadzieścia pięć lat od razu od razu informuje każdego gościa, że śmiało może zostawić po sobie ślad, bo on tak bardzo kocha widzieć, że to miejsce jednak żyje i wskazuje na trochę dziwny, zdeformowany kubek bez ucha, w którym znaleźć można węgielki.
Sufit antykwariatu mieni się tysiącami barw, gdy wpadające przez wykusz na drugim piętrze światło, rozbija się o pięć kryształowych żyrandoli. Było ich siedem, dwa już znalazły nowego właściciela. Obok nich wiszą drewniane ptaki, stare zabawki podwieszane nad kołyską dzieci, sprzęt do wspinaczki górskiej i sieci rybackie.
Graciarnia wypełniona jest po brzegi, a ten trochę absurdalny melanż tematyczny tworzy z niej najbardziej nieprzewidywalną, a jednak niewyobrażalnie spójną całość. Potknięcie się o walający się po podłodze sprzęt do łamania grubego lodu i upadnięcie na półkę, na której znajdują się młynki i zaparzarki do kawy, przekładane taliami kart do tarota czy naładowanymi energią kryształami zdaje się nagle najbardziej naturalną z czynności, do której przygotowywałeś się latami.
Ku uciesze właściciela, nowy towar pojawia się tak szybko, jak znika, a dotychczas zapomniany lokal na rogu dwóch cichych ulic, przeżywa swój mały renesans, zawdzięczany przez stada młodych dziewczyn, które zakochały się w “A ty wariacie” i jego skromnym właścicielu.
To miejsce tętni miłością.
Zenith
Alexander
Alexander
Urodził się w Velten. Jego ojciec był snycerzem, matka nauczała nauk przyrodniczych w jednej ze szkół przedmiotowych. W dość młodym wieku okazał zarówno potencjał magiczny odziedziczony po dziadku ze strony matki, jak i zafascynowanie astronomią. Już w wieku 7 lat poznawał jej podstawy, obserwując ruchy gwiazd i planet przez zrobioną ze znalezionych soczewek okularowych lunetkę. Z młodszym bratem, który nie wykazywał zdolności magicznych, przez pierwsze kilka lat byli kształceni w domu, a następnie trafili do różnych szkół przygotowawczych.
W latach uczęszczania do szkoły przedmiotowej, jego talent został dostrzeżony przez jednego z prowadzących nauk badawczych, który następnie polecił go znanemu astronomowi, filozofowi i matematykowi, Nikołajowi Anethumnikowi – zapoznanie rozpoczęło ich relację mentor-uczeń, która później zaowocowała kilkuletnią współpracą.
Ukończył mniejszą szkołę przygotowawczą i przedmiotową w Velten. W 1263 otrzymał promocję od Nikołaja Anethumnika, która umożliwiła mu rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie Achiem w Nesevie na kierunku nauk ścisłych. Już w trakcie samych studiów otrzymywał oferty pracy, a w 1264 rozpoczął swój pierwszy, trwający 3 miesiące staż jako młodszy asystent Michaiła Volschanki. W 1267 odrzucił złożoną mu przez Anethumnika propozycję kontynuowania studiów na Uniwersytecie Południowym. W 1271 roku otrzymał tytuł doktora.
Po zakończeniu studiów podjął współpracę z Anethumnikiem, podczas której badali wzajemne oddziaływanie na siebie planet, wpływy innych obiektów na ruchy energetyczne i odkrytą przez nich Sorayę, Nową Gwiazdę Thelem. Zimą 1271 wyjechał na trwające półtora miesiąca badania w opuszczonym punkcie obserwacyjnym w okolicach Aspait. Wiosną 1272 otrzymał pierwszą ofertę pracy na Uniwersytecie Południowym, którą odroczył, pragnąc wcześniej wydać pracę naukową dotyczącą teorii smoluhovskiej, która ukazała się jesienią, tego samego roku. Latem 1273 roku ogłosił na konferencji w Uniwersytecie Asdońskim zakończenie dotychczasowych badań, zwieńczonych pracą na temat Sorayi i rozpoczęcie pracy jako nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Południowym od jesieni tego roku.
Już wiosną 1274 roku, niespełna pół roku po rozpoczęciu kariery akademickiej, do szerszej publiki zaczęły trafiać, dotychczas utajnione, informacje na temat pochodzenia Zenitha i zdolnościach magicznych. Plotki zapoczątkowane przez jego studentów, ku niezadowoleniu części społeczności okazały się prawdziwe. Podważona została jego pozycja w Zachodnim Instytucie Nauk Badawczych, co również wpłynęło na nagły wzrost zainteresowania jego dotychczasowymi badaniami.
Zimą 1274 roku, na konferencji w rodzinnym Velten, objął stanowisko w tej sprawie i przyznał się do bycia rjuske, co doprowadziło do przedwczesnego zamknięcia jej ze względu na poruszenie jednego z kół naukowych.
Również wtedy głośno zrobiło się o sięgającej dwa lata wstecz afery unartyńskiej, z którą był blisko związany, jako jeden z głównych przedstawicieli pragnących większych restrykcji i kar dotyczących rjuske Artyna i osób, które wykorzystywały ich w celach manipulacji.
W 1275 roku nie otrzymał zaproszenia na odbywające się w Astenhorp targi naukowe, na których ogłoszono rozpoczęcie dokładniejszej analizy jego teorii smoluhovskiej, co spotkało się z oburzeniem części naukowców, w szczególności grupy badawczej z Aspait.
W 1274 ożenił się i rozwiódł z Miriam Lieserl, z którą później utrzymywał dobre relacje. Przez całe życie poza studiami uczęszczał również na tajne komplety z zakresu heggi i jej pochodnych, osiągając zaskakująco dobre wyniki.
Współpracownicy opisywali go jako osobę chorobliwą i aż zanadto zapracowaną, co skutkowało stopniowym pogarszaniem się stanu jego zdrowia.
Według studentów Uniwersytetu Południowego był rjuske Wynn, z czego czerpał korzyści w trakcie prowadzonych zajęć. Świadkowie przyznawali, że był w stanie tymczasowo poprzez nałożenie iluzji, przekształcić aulę wykładową w potrzebny fragment kosmosu, czy zwizualizować wydarzenia we wszechświecie ku podparciu przedstawianych przez niego teorii. Według uniwersyteckich legend zdarzało się, że był widywany w więcej niż jednym miejscu jednocześnie, pogłoski te zostały jednak definitywnie obalone w 1279 przez profesorów kampusu.
Latem 1277 roku ukazała się praca naukowa Thomasa Willemhooga, która jednoznacznie podważała teorię Zenitha i którą poparła większość społeczności uniwersyteckiej. Narastająca na Zenith’cie presja sprawiła, że zaledwie pół roku później zrezygnował z dalszej współpracy z Uniwersytetem Południowym.
W kwietniu 1278 popełnił samobójstwo, o czym poinformowała jego była żona.
made in glory
cześć, miło mi, Zenitowi zresztą również. Nie będę ukrywać, postać miała być mroczniejsza, skończyliśmy z memem pokroju "wakacje ze starym na plecach", ale koniec końców raczej wyszło fajnie.
Kp sponsoruje zinnaDu, Creature od half alive, cappuccicons i smaczne teksturki
Jesteśmy chętni do każdego rodzaju wątku, typowe wpadnięcie na siebie na ulicy, mała kawka, czy pościgi z wybuchami. Zenit może pojawiać się w wątkach, jednak jeśli będzie miał do wyburczenia więcej niż dwa zdania, to prosimy o informację w celach skontrolowania. Póki co Zenit robi sobie przerwę od fabuły, swoje już narobił.
Dla niewtajemniczonych zapraszamy, trzeci romb, planeta na dole.
Kontakt poprzez discorda
Kp sponsoruje zinnaDu, Creature od half alive, cappuccicons i smaczne teksturki
Jesteśmy chętni do każdego rodzaju wątku, typowe wpadnięcie na siebie na ulicy, mała kawka, czy pościgi z wybuchami. Zenit może pojawiać się w wątkach, jednak jeśli będzie miał do wyburczenia więcej niż dwa zdania, to prosimy o informację w celach skontrolowania. Póki co Zenit robi sobie przerwę od fabuły, swoje już narobił.
Dla niewtajemniczonych zapraszamy, trzeci romb, planeta na dole.
Kontakt poprzez discorda



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz